Średniowieczne Opactwo Benedyktynów w Tyńcu stoi od lat, majestatycznie rozpostarte, na szczycie wapiennego wzgórza, u którego podnóża płynie Wisła. Kto choć raz tu zawitał, będzie pewnie wielokrotnie wracał, kiedy tylko zdarzy się ku temu sposobność. Ma zagwarantowane, że tu zawsze znajdzie coś, co w czasach gorączkowego pośpiechu stało się niestety luksusem – magiczny spokój sprzyjający odpoczynkowi i ‘pozbieraniu myśli’. Atmosfera spokoju, obok pięknych widoków, jest nieodłącznym atrybutem tego miejsca. By się o tym przekonać, starczy usiąść na chwilę w półmroku krużganków lub choćby przycupnąć na ławeczce na dziedzińcu klasztornym, albo po prostu zatrzymać się na chwilę, w klasztorze lub gdziekolwiek w jego przepięknej okolicy, puścić cugle wyobraźni i chłonąć piękno tego miejsca całym sobą, wszystkimi swoimi zmysłami.
Lecz, choć sam klasztor jest wart uwagi i niejednej wizyty, to jego malownicze okolice także działają niczym magnes, przyciągając entuzjastów długich spacerów, biegania i jazdy na rowerku. Lepsze miejsca, sprzyjające tego typu aktywnościom, trudno gdziekolwiek znaleźć. Mam tu na myśli nie tylko miejscowość Tyniec, ale jej bliższe lub dalsze okolice, a w szczególności wspaniałe, porośnięte lasami liściastymi Podgórki Tynieckie – kolorowe, pachnące, pełne ścieżek i wapiennych wzgórz z polankami widokowymi na Kraków i okolice. Czytaj dalej


